![]() |
![]() |
||
|
Efekty
|
Listy do Centrum Vilcacory
Wyleczyłem się dzięki Vilcacorze
Po jak zwykle bardzo udanym pobycie u przyjaciela od wielu lat zamieszkującego w Austrii, wracałem do Polski. Do Krakowa
samochodem odwoził mnie mój przyjaciel, stąd dalej, do Warszawy miałem jechać pociągiem. Tuż po przekroczenie granicy z
Czechami zacząłem odczuwać bóle w nadbrzuszu, które stopniowo się nasilały. W Krakowie podjechaliśmy bezpośrednio do
stacji pogotowia. Po otrzymaniu środków przeciwbólowych dolegliwości na tyle się zmniejszyły, że zdecydowałem kontynuować
zaplanowaną podróż do Warszawy.
Po kilku dniach ktoś ze znajomych zwrócił mi uwagę, że mam zażółcone gałki oczne i zmieniony odcień skóry. Trafiłem do szpitala.
Tu skomplikowane badania, wykluczenie żółtaczki zakaźnej, uzupełnienie badań w innym szpitalu i... po kilku dniach dowiedziałem się,
że mam... raka trzustki i że konieczna jest operacja.
Nie należę do ludzi, którzy się długo zastanawiają. Kiedy ordynator oddziału skończył obchód i wrócił do mnie po decyzję, miał już
podpisaną moją zgodę na zabieg.
Nie było lekko kiedy po narkozie obudziłem się obstawiony kroplówkami, przewodami i aparaturą elektromedyczną. Jeszcze trudniej było,
kiedy się dowiedziałem, że mam przed sobą dwa tygodnie życia i że z tej choroby nikt się jeszcze nie wyleczył.
Byłem wzruszony szczerością jednego z lekarzy i przerażony potwierdzeniem rozpoznania wstępnego. Do tego dołączyły się powikłania neurologiczne,
które na szczęście po fizykoterapii dość szybko ustępowały. Po pewnym czasie zostałem wypisany ze szpitala i skierowany na chemioterapię.
Zaczęły się tortury. Po każdym zabiegu czułem się gorzej. Z dalszych, zaplanowanych działań... zrezygnowałem.
W tym czasie dowiedziałem się o Vilcacorze. Właściwe nie ja, lecz mój kuzyn Borys, który o ziołach z Peru dowiedział się w Stanach
Zjednoczonych, przyleciał do Polski, odnalazł Centrum Vilcacory w Łomiankach i wręczył mi ogromne pudło zakupionych specyfików.
- Masz bracie, to jest samo zdrowie. W środku jest przepis jak masz te zioła używać. I tak się zaczęło. Od chwili, kiedy rozpocząłem
kurację ziołami, stan mój systematycznie zaczął się poprawiać. Kuracja Vilcacorą i całym zestawem ziół współdziałających trwała kilka
miesięcy. To już prawie trzy lata od chwili operacji. Dziś czuję się świetnie. Pomimo braku części trzustki - nie mam cukrzycy, uprawiam
sport i... ponownie wybieram się do swego przyjaciela w Austrii.
Dzisiaj, prawie po trzech latach Podsumowań pora Żyję dzięki ziołom z Peru Pomogła mi... VILCACORA Z poważaniem Pochwat Bogdan z Warszawy ten, któremu "dawano" tylko 2 tygodnie życia |
||
![]() |
|||
![]() |